Wycieczka do Wrocławia

Zimny grudniowy poranek, pierwszy śnieg…
Grupa ludzi grzeje się w budynku rybnickiego dworca, czekając na swój pociąg w kierunku Wrocławia. Pociąg trochę się spóźnia. W końcu przyjeżdża. Wsiadają.
Ci ludzie to uczniowie klasy 2B i częściowo klasy 3B wraz z opiekunami, którzy pragną poczuć atmosferę świąt Bożego Narodzenia na wrocławskim rynku jako, że odbywa się tam wspaniały Jarmark Bożonarodzeniowy.

Pomimo braku wolnych miejsc siedzących w pociągu, podróż przebiegła bardzo przyjemnie tym bardziej, że dla niektórych była to pierwsza podróż tym środkiem lokomocji. Po przyjeździe na miejsce, udaliśmy się tramwajem do hotelu, by zostawić bagaże. Potem pośpiesznie przemieściliśmy się na Plac Solny, gdzie oczekiwał już na nas uroczy pan przewodnik.
Naszą wędrówkę po Wrocławiu rozpoczął od świątecznie udekorowanego rynku oraz budynku Uniwersytetu Wrocławskiego. Tu zajrzeliśmy do przepięknej barokowej Auli Leopoldina i na wieżę matematyczną, skąd mimo mroźnego wiatru podziwialiśmy panoramę miasta. Kolejnym punktem programu było Ossolineum. Tutaj na dziedzińcu biblioteki nasz przewodnik wyrecytował fragment „Pana Tadeusza”. Natychmiast poczuliśmy ducha epoki, tym bardziej, że to tu właśnie znajduje się rękopis Mickiewiczowskiego dzieła.
Następnie, Mostem Zakochanych (z kłódkami) udaliśmy się na Ostrów Tumski, by zwiedzić między innymi słynną ruchomą szopkę w kościele NMP. Mroźny wiatr nie zachęcał do spacerowania, ale świąteczna atmosfera napełniała nas magiczną radością. Po przejściu przez piękny Ostrów Tumski udaliśmy się w kierunku Hali Targowej, stanowiącej cenny zabytek sztuki inżynierskiej. Z trzech stron Hala przylega do ulic, jedynie od południa przybudowana jest do sąsiednich budynków, powstałych częściowo jako zaplecze administracyjne Hali. Elewacja północna zaakcentowana jest dwiema wieżami, nawiązującymi do dawnej funkcji obronnej tego miejsca, przy czym wyższa wieża północno-zachodnia mieściła kiedyś zegar (dziś nieczynny). Wnętrze rozwiązane jest osiowo i ma układ bazylikowy z główną nawą na kierunku wschód-zachód, obustronnie niższymi nakrytymi dachem płaskim nawami bocznymi oraz trzema nawami poprzecznymi – dwiema od północy i jedną dłuższą od południa. W nawach bocznych na poziomie piętra znajduje się galeria obiegająca nawę główną. W tym zabytkowym miejscu zjedliśmy obiad.
Kolejne dwie godziny spędziliśmy na wrocławskim rynku, delektując się prawdziwie świąteczną atmosferą, pośród blasku kolorowych światełek, dźwięków kolęd, spacerujących między budkami aniołów, zapachu piernika i Bajkowego Lasku.
Na zakończenie tak obfitującego we wrażenia dnia, udaliśmy się do czekoladziarni, aby pokrzepić się rozpływającą w ustach gorącą czekoladą. Po czym wróciliśmy do hotelu na spoczynek, by nabrać sił na kolejny dzień naszej wyprawy, zapowiadający się równie interesująco jak pierwszy.
Po dość krótkiej 😉 nocy, rano, wszyscy elegancko ubrani udaliśmy się do Opery Wrocławskiej na spektakl operowy pt. „Straszny dwór”. Pierwszy raz byliśmy w operze i pomimo tego, że pewnie większość z nas nie będzie fanami tego rodzaju sztuki, to na pewno zrobiła na nas duże wrażenie. Piękna gra aktorów – wokalistów, fantastyczna sceneria, barwne kostiumy, narodowe tańce i muzyka Stanisława Moniuszki.
Po spektaklu ruszyliśmy w kierunku Panoramy Racławickiej. Jest to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie podziwiać można relikt dziewiętnastowiecznej kultury masowej. Wielkie malowidło (15x114m), dzięki zespoleniu szczególnych zabiegów malarskich (specjalna perspektywa) i technicznych (oświetlenie, sztuczny teren, zaciemnione, kręte podejście), przenosi widza w inną rzeczywistość i inny czas. Panorama Racławicka to pierwsze i jedyne zachowane do dziś polskie dzieło tego rodzaju.
Kolejnym punktem drugiego dnia wyprawy do stolicy Dolnego Śląska był posiłek, po czym pełni sił udaliśmy się tramwajem w kierunku dworca kolejowego.
Wędrowanie po mieście tego dnia było ciężkie, ponieważ musieliśmy nosić nasze bagaże. Dlatego następnego dnia po powrocie, niektóre osoby skarżyły się na zakwasy, ale wiedzieliśmy na co się piszemy. Tym razem w pociągu każdy z nas miał swoje miejsce. Podróż zleciała szybko i przyjemnie. W Rybniku czekali już na nas rodzice.
Myślę, że wycieczkę można uznać za bardzo udaną. Każdemu bardzo się podobała. Przeżyliśmy chwile, których nigdy nie zapomnimy. Mamy nadzieję, że wrócimy tu na wiosnę, by powędrować dalej szlakiem wrocławskich krasnoludków!!!

Hania Wala